Kiełkuje i zakwita.
za szybko, niepostrzeżenie.
Samej śmierci nie sposób zaobserwować,
można jedynie poddać się refleksji o pustce,
kiedy nagle zauważymy, że kwiat zwiędł
i już go tu nie ma.
Nie wiadomo kiedy odszedł
ani gdzie są jego szczątki.
Po prostu.
Przepadł.
Rozłożył się szybciej niż zdążyłam zaobserwować
i teraz tylko mogę pamiętać.
pamiętać.
W tej pracy opowiadam o tym, jak to, co tworzymy przez całe życie, dojrzewa w swoim tempie – często niezauważenie. Dopiero kiedy ujawnia się w formie, widzimy jej kształt: czasem jako kwiat gniewu, miłości, rozpaczy, czasem jako coś nieoczekiwanego, nieokreślonego, trudnego do nazwania.
W tworzeniu ceramicznych form inspirują mnie dziecięce linie swobodnych rysunków – zanim jeszcze wiemy, jak powinien wyglądać „piękny” kwiat. Zarówno kwiaty pełne detali, jak i te obce, niepasujące, mają w sobie życie i inny, nieodkryty świat.
To pewna próba uchwycenia wspomnień, które powoli się rozmywają.
Formy te łączą w sobie rzeźbę i funkcję użytkową, stając się mostem pomiędzy czasem przeszłym i teraźniejszym, równocześnie otwierając się na nowe znaczenia.
Kiedy zjawiska przemijają pozostaje pamięć – kolor, kształt, wyobrażenie. Niektóre formy widzimy wyraźnie, inne jedynie jako zarys, rozmyty, jak przez mgłę.
Kiedy w ogóle nauczyłam się, jak wygląda kwiat?
Dlaczego zakładam, że ma być piękny, że ma mieć kolor i zapach?
Nie pamiętam.
Obiekt 01 z serii Childhood Seeds
Ręcznie budowana waza
stoneware + szkliwo od wewnątrz
Początkowo myślałam, że to będzie dość klasyczny kształt, ale szybko zmieniłam zdanie. Ten obiekt stał się pierwszym z serii o kwiatach, które które z nas wyrastają, którą nazwałam „childhood seeds”.
Łączy ona w swoim kształcie naczynie i zasuszoną główkę kwiatu, a ostatnie z jego liści, zaschnięte, otulają cały obiekt. Ich kształt wygląda jakby był wyjęty z dziecięcego obrazka, prosty, konturowy i płaski.
To mógł być ostatni raz, kiedy trzymałam tą wazę w rękach.
Wieczorem po rozpoczęciu wypału piec uległ awarii i omal nie spowodował pożaru. Byłam pewna, że wszystko w środku całkowicie się stopiło.
Na szczęście moi przyjaciele zareagowali w porę i wyłączyli piec w ostatniej chwili. Następnego dnia otworzyłam go, spodziewając się najgorszego… ale obiekt przetrwał.
Wypał, który mógł zakończyć się katastrofą, pozostawił po sobie ślady ognia na surowej glinie.
SOLD
Obiekt 02 z serii Childhood Seeds
Ręcznie budowana waza
stoneware + szkliwo
Ten obiekt jest hołdem dla mojego dziadka— uważnego kolekcjonera górskich krajobrazów i kwiatów.
Podczas swoich podróży regularnie przesyła mi zdjęcia z gór. Jedno z nich stało się dla mnie szczególnie ważne: Digitalis lutea, uchwycone podczas jego ostatniej podróży.
Ten obiekt zawiera fragment świata, który dzielimy.Połączyłam klasyczną wąską formę z organicznym zakończeniem.
Forma trzyma swoją wagę w środku i stopniowo zwęża w kierunku szyi, gdzie pojawiają się delikatne elementy
— inspirowane płatkami kwiatu, ale ułożone w innej kompozycji.
Obiekt jest niezwykle cienki i kruchy.
Po wypaleniu glina wygląda niemal jak skała, co wydawało się zbyt surowe w kontekście opowiadanej historii. Szkliwo zmiękcza powierzchnię, dzięki temu forma sprawia wrazenie bardziej delikatnej.
Na pamiątkę rytuału oglądania kwiatów z odległych gór.
Dziękuję, Dziadku.
Obiekt 03 z serii Childhood Seeds
Ręcznie budowana waza
stoneware + szkliwo od wewnątrz
Już nie dzielę na dwa.
Siebie dla Ciebie i dla was i dla nich.
Nie ma mnie na podział, na każdy kierunek wiatru.
W spokoju utulam delikatne pędy,
w stronę słońca układam się do snu.
Ten obiekt trochę odróżnia się od pozotałych.
To coś pomiędzy rośliną która wyrasta, a skamieliną.
To młody pęd, który rozwija się na dwa kierunki, rozdwaja się chcąc pędzić w górę, a nie ma siły, bo wysyła energię w dwie strony równocześnie.
Nie zbudował najpierw silnego pnia, by wypuścić z niego gałęzię. Swoją delikatną pięrwszą dłoń rozdzielił na dwa.
Na dwa zadowolenia.
Trochę dla siebie, trochę dla innych.
To coś, co usilnie próbowałam rozwinąć.
A może nie dało się zrobić tego inaczej?
Może to było za wcześnie?
Nie potrafiłam zdecydować.
Ten obekt to dokument mojego “erroru”, z którego czasem dalej próbuję wyrosnąć.
To moja wczesna dorosłość.